Logowanie

Jeśli masz problem z założeniem konta lub logowaniem, napisz do nas na lotdocelu(małpa)lotdocelu.pl

Statystyka

Użytkowników:
2461
Artykułów:
77
Odsłon artykułów:
814495

To pytanie zadaje sobie wielu ludzi każdego dnia. Ile razy je słyszałeś, bądź sam wypowiadałeś? Często spotykam się z opinią, iż problemy z pieniędzmi wynikają z ich zbyt małej ilości w naszych portfelach. Czy rzeczywiście tak jest? Czy przyczyną problemów finansowych jest brak pieniędzy?

To pytanie zadaje sobie wielu ludzi każdego dnia. Ile razy je słyszałeś, bądź sam wypowiadałeś? Często spotykam się z opinią, iż problemy z pieniędzmi wynikają z ich zbyt małej ilości w naszych portfelach. Czy rzeczywiście tak jest? Czy przyczyną problemów finansowych jest brak pieniędzy?

Nie każdy musi zgadzać się z moimi poglądami i punktem widzenia, jednak uważam, iż niewysoka pensja nie jest problemem w zdecydowanej większości przypadków. Problemem jest niewłaściwe zarządzanie pieniędzmi, a ich brak jest efektem takiego właśnie zarządzania. Nawiązując do myśli z pierwszego akapitu, odnośnie posiadania większej sumy pieniędzy, jestem przekonany, iż nie rozwiązałoby to problemu, co więcej, mogłoby wyrządzić jeszcze więcej szkód w przypadku osób, które mają problemy z zarządzaniem własnymi finansami. Wynika to z bardzo prostych zachowań i przyzwyczajeń. Pieniądze są traktowane jako rzecz, której należy się pozbyć i pierwszą myślą jest najczęściej to, co można kupić za daną kwotę.  Ludzie otrzymują wypłatę i najczęściej wydają 100% w przeciągu całego miesiąca, ze świadomością, iż za moment otrzymają następną. Jest to całkowicie naturalne i nikt nie widzi w tym nic złego. Ja również, ponieważ każdy żyje tak, jak mu pasuje. Warto jednak zastanowić się nad takim stanem rzeczy. Jeśli ktoś ciągle powtarza, że brakuje mu środków na koniec miesiąca, zmieni swoje nastawienie w kolejnym miesiącu, jeśli jego dochody zwiększą się o brakującą kwotę? Nie jest to regułą, jednak w zdecydowanej większości przypadków nic się nie zmieni, ponieważ zwiększenie ilości posiadanych pieniędzy zwiększa jedynie poziom naszych wydatków, podczas gdy nasza wiedza finansowa stoi wciąż w tym samym miejscu.

Trzech na pięciu piłkarzy Premiership traci cały swój dorobek w ciągu pięciu lat po zakończeniu kariery. Nie jest to moja teoria. Informację zaczerpnąłem z raportu charytatywnej organizacji XPro, zajmującej się zawodnikami, którzy przestali uprawiać sport. Średnie wynagrodzenie piłkarzy w lidze angielskiej kształtuje się na poziomie 30 tysięcy funtów tygodniowo. Miesięcznie daje to 120 tysięcy funtów, co w przeliczeniu na złotówki daje kwotę rzędu 600 tysięcy. W ciągu roku jest to więc około 7,2mln złotych. Przyjmijmy, nawet nieco zaniżając, iż zawodowa kariera piłkarza trwa 10 lat. Otrzymujemy 72 miliony złotych. Uważasz, że można zbankrutować, posiadając taką kwotę? Jeśli jesteś zdania, że nie, to odsyłam Cię do wspomnianego raportu oraz artykułów na ten temat, które bez problemu można odszukać w Internecie.

Gdzie leży przyczyna? Jest ona niejako potwierdzeniem moich słów ze wstępu, a dokładnie rzecz biorąc, większa kwota pieniędzy może oznaczać dla nas katastrofę. Większość ludzi, którzy zarabiają wielokrotnie więcej, niż przeciętni obywatele (średnia pensja w Wielkiej Brytanii wynosi 2180 funtów miesięcznie, a więc w przybliżeniu 55 razy mniej niż zarabiają piłkarze ligi tego kraju – dane za rok 2012), zaczynają żyć luksusowo, podnosząc standard swojego życia do maksimum, niejednokrotnie trwoniąc posiadane pieniądze. Kupują dom wart kilka lub kilkanaście milionów, kilka kolejnych aut itd. W końcu nadchodzi moment, w którym kończy się kariera, a strumień pieniędzy, który do tej pory zasilał ich konto, wyczerpuje się. 120 tysięcy funtów miesięcznie staje się wspomnieniem z przeszłości, a poziom życia pozostaje bez zmian, koszty również. Co to oznacza? Bankructwo, ponieważ ciężko jest takim osobom zrezygnować z dobrobytu, w jakim znajdowali się przez dłuższy czas. Podobne historie spotykają osoby, które wygrywają miliony na loteriach itd.

Nie pieniądze są problemem, a nasz sposób zarządzania nimi. Większa wypłata niczego tutaj nie zmieni, poza tym, że poprawi się nasz humor, z racji tego, że udamy się na dodatkowe zakupy. Zanim więc zaczniemy myśleć o ewentualnej podwyżce, zastanówmy się nad tym, w jaki sposób podchodzimy do pieniędzy.

Na początku warto zadać sobie kilka pytań, zaczynając od tego, co o nich myślimy? Często spotykam się ze zdaniem, iż aby być bogatym, należy posiadać dużo pieniędzy, przy czym ludzie nie są w stanie dokładnie powiedzieć, ile. Ile to w końcu jest, kiedy człowiek jest bogaty? No właśnie. Ponownie wracamy do miejsca, w którym powinniśmy przestać myśleć o konkretnych kwotach, a o samym sposobie podejścia do pieniędzy i zarządzania nimi.

„Gdzie są moje pieniądze?” – pada najczęściej w momencie, kiedy zaglądamy do portfela, bądź na rachunek bankowy i okazuje się, że jest niemal pusto, a przecież nie tak dawno otrzymaliśmy wynagrodzenie. Nie potrafimy znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Uważam, że z brakiem odpowiedzi spotkałyby się też inne pytania, które moglibyśmy sobie wówczas zadać, a mianowicie „ile pieniędzy wydałem w tym miesiącu na rozrywkę?”, „ile pieniędzy wydałem w sklepach?”, „ile kosztuje mnie miesięczne utrzymanie?”. Człowiek jest skonstruowany w taki sposób, iż pewne rzeczy przychodzą mu łatwo, inne trudniej. Łatwo jest pójść do sklepu i kupić coś, na co mamy ochotę, wiem to po sobie samym. Dużo ciężej jest jednak wymienić na koniec miesiąca te wszystkie momenty, w których za coś płaciliśmy, w związku z czym powstają zagadki pt: „kiedy i za co płaciliśmy i dlaczego brakuje nam pieniędzy?”. Van Tharp powiedział: „gdy nie masz reguł, wszystko co robisz, jest błędem”. Jest to zdanie, które można odnieść do każdej dziedziny naszego życia. Jeśli naszymi finansami osobistymi nie rządzą żadne reguły, to nic dziwnego, że nie wynika z tego nic dobrego. W jaki sposób to zmienić?

Skoro naszym problemem jest niewłaściwe zarządzanie pieniędzmi, to warto zacząć od obserwowania samego siebie i prowadzenia pewnego rodzaju dziennika. Zapisuj każdy swój wydatek. Możesz założyć z tej okazji jakiś zeszyt, bądź po prostu skonstruować w Excelu prosty arkusz, który będzie zliczał ponoszone wydatki. Pogrupuj je na kilka podstawowych kategorii, takich jak : stałe miesięczne koszty utrzymania, w skład których wchodzą czynsz, rachunki itd., rozrywka, edukacja, jedzenie. Jest to sprawa całkowicie dowolna, możesz stworzyć kolejne kategorie, według własnego uznania. Im bardziej sprecyzowane, tym lepiej, bowiem pozwoli Ci to poznać strukturę własnych wydatków w dokładniejszy sposób. Prowadź takie notatki na bieżąco. Łatwiej jest nad czymś zapanować, jeśli jest namacalne. Jeśli coś jest tylko i wyłącznie w naszej głowie, łatwo to zignorować i nadać mu mniejsze znaczenie, bądź całkowicie go pozbawić. Jeśli coś jest napisane czarno na białym, będziesz dokładnie wiedział na czym stoisz i uchronisz się przed naginaniem rzeczywistości. Poznając wyniki takich obserwacji, powinieneś je przeanalizować. Które z wydatków pochłaniają największą część Twoich dochodów? Jak kształtują się poszczególne grupy wydatków? Na co wydajesz najwięcej pieniędzy? Czy inwestujesz coś w samego siebie, w swój rozwój, w swoją wiedzę? Czy na koniec miesiąca pozostają Ci jakieś wolne środki? Odpowiedz przed samym sobą.

Nigdy nie jest i nie będzie tak, że wszystko działa perfekcyjnie i niczego nie można już poprawić. Zawsze jest coś, co możemy udoskonalić. Mówi o tym między innymi filozofia Kaizen, którą serdecznie polecam. Podstawą tej filozofii jest ciągłe zaangażowanie i chęć doskonalenia. W ten sposób działa wiele międzynarodowych firm odnoszących sukcesy, między innymi Toyota. Jedna z podstawowych zasad Kaizen mówi : „problemy stwarzają możliwości”. Jeśli zatem masz problem z pieniędzmi, stoi przed Tobą możliwość poprawienia własnej sytuacji. Wracając do prowadzenia bieżących notatek dotyczących własnego budżetu domowego, powinieneś poddać analizie każdą grupę wydatków. Przykładowo, analizując stałe miesięczne koszty utrzymania, zwróć uwagę na wysokość poszczególnych rachunków. Czy abonament za telefon nie jest za wysoki? Czy w pełni go wykorzystujesz? Czy cena, jaką płacisz za kablówkę, jest adekwatna do tego, co proponuje dana firma? Może ceny konkurencji są korzystniejsze? Kiedy ostatni raz pytałeś o korzystniejsze warunki umowy? Często jest tak, iż ludzie podpisują umowę i trwają w niej bardzo długo, nie interesując się tym, czy po jakimś czasie nie można wynegocjować korzystniejszych warunków. Warto się tym zainteresować. Wiesz już co mam na myśli? Głównym założeniem jest to, aby przeanalizować to, ile i na co wydajemy i czy robimy to rozsądnie, z głową. Dzięki temu możesz poznać odpowiedzi na wiele rozmaitych pytań i lepiej poznasz samego siebie. Może wydajesz zbyt dużo pieniędzy na rozrywkę? A może kupujesz rzeczy, które w pierwszej chwili sprawiają Ci radość, a z czasem okazują się zbędne i przestajesz z nich korzystać? A może dałoby się kupić coś taniej, wybierając inny sklep, ale nie chciało Ci się poświęcić czasu, aby to sprawdzić? Pytania tego typu, kończące proces analizy własnego budżetu, mogą pomóc Ci poprawić jakość własnych finansów, jednak co z tym zrobisz, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Kontrolowanie własnych finansów, to najlepsza droga do ich uzdrowienia. Korzystając z proponowanego przeze mnie rozwiązania, możesz również lepiej zapanować nad większymi wydatkami. Czeka Ciebie remont, bądź kupno nowego telewizora? Najczęściej wybieranym rozwiązaniem jest w takich sytuacjach kredyt, co uważam za grzech ciężki przy zarządzaniu własnymi finansami. Sprawa wygląda tak, iż ludzie dużo wcześniej wiedzą, iż za pewien czas będą musieli ponieść duży wydatek, jednak nic z tym nie robią, a na sam koniec biorą kredyt, który zamierzają spłacać przez kilka kolejnych rat. Staje się to potem zasadą, która ich ogranicza, bowiem w końcu nadchodzi moment, w którym bank nie będzie zainteresowany udzieleniem kolejnego kredytu, dopóki nie spłacimy poprzedniego. Jak można sobie z tym radzić w inny sposób? A co byś powiedział o utworzeniu kolejnej grupy wydatków w budżecie domowym, pod tytułem „wydatki długoterminowe”? Wyobraź sobie, że w przyszłym roku planujesz odświeżenie mieszkania i w związku z tym potrzebujesz kwoty 4000zł. Lepszym rozwiązaniem jest odkładanie miesięcznie stałej kwoty, niż wzięcie kredytu, za który trzeba będzie zapłacić znacznie więcej. Skoro i tak planujesz taki wydatek, to po co przepłacać? Ktoś może powiedzieć „nie mam pieniędzy, aby odkładać co miesiąc”, ale w momencie, kiedy taka osoba idzie do banku po kredyt, te słowa tracą sens. Będzie płacić co miesiąc raty kredytowe i ponosić dodatkowe koszty jego oprocentowania.

Ostatnim etapem pracy nad poprawą własnych finansów powinno być ustalenie własnych zasad. Mam tutaj na myśli przyjęcie pewnych progów, jeśli chodzi o wydatki w poszczególnych kategoriach. Mówi o tym T. Harv Eker – autor książek na temat zarządzania pieniędzmi i motywacji, biznesmen oraz propagator wiedzy finansowej. Chodzi tutaj o to, aby budżet domowy składał się z kont (a więc grup wydatków, o których pisałem wcześniej), na które będziemy przeznaczali z góry ustaloną (przez nas samych) kwotę pieniędzy. Wydatki ponoszone stale co miesiąc są nie do uniknięcia, jednak tak jak już wspomniałem, masz wpływ na ich wysokość. W każdym razie pochłaniają one największą część wynagrodzenia, przyjmijmy iż jest to 50%, choć dla każdego jest to sprawa indywidualna. Twoja pensja to 100%, a więc pozostałe grupy wydatków nie mogą przekroczyć po zsumowaniu tej kwoty, ponieważ wówczas będziesz w sytuacji pt. „gdzie się podziały moje pieniądze”. Docelowo, w najlepszym scenariuszu chodzi o to, abyś był w stanie wygenerować miesięcznie kwotę, która pozwoli Ci na lepszą przyszłość. Sam posiadam takie konto we własnym budżecie i nazwałem je „konto wolności finansowej”. Założyłem, iż każdego miesiąca będzie tam trafiało 10% moich przychodów. Są to pieniądze, których nigdy nie wydam i przeznaczę je na inwestycje związane z moją przyszłością. Jestem zdania, iż o moją przyszłość nie zadba Państwo ani system emerytalny i że w moich rękach leży to, co z tym zrobię. Przykłady innych założeń, jakie możesz przyjąć we własnym sposobie zarządzania budżetem domowym, to np.: rozrywka 10%, edukacja 10%, przy czym kwotę przeznaczoną na rozrywkę powinieneś wydawać bezwzględnie w każdym miesiącu. Należy Ci się coś od życia i nie może być tak, iż wciąż tylko odkładasz i odkładasz, ponieważ w końcu Cię to zniechęci. Ja podchodzę do tego w ten sposób, iż w pierwszej kolejności płacę sam sobie, a więc zasilam konto wolności finansowej, w dalszej kolejności planuję wydatki konieczne i te związane z rozrywką. Na własną edukację również przeznaczam stałą kwotę. Swój własny budżet możesz zaplanować zgodnie z własnymi preferencjami, zwróć jednak uwagę, iż to właśnie w Tobie drzemie potencjał do tego, aby przykładowo zaoszczędzić pewną kwotę pieniędzy, bądź zredukować niepotrzebne wydatki. Kontrolowanie ich również jest bardzo pomocne, bowiem nigdy nie wydasz więcej, niż zakładasz, pod warunkiem, że będziesz się trzymał ustalonych przez siebie zasad. Życzę Ci powodzenia.

Być może zastanawiasz się czy warto pójść taką drogą. Jeśli zainteresowała Cię przedstawiona tematyka i chciałbyś zmienić coś w swoim życiu, zapraszam do śledzenia kolejnych artykułów. Jeżeli myślisz o przyspieszeniu procesu zdobywania swojej wiedzy o finansach i inwestowaniu, rozważ możliwość uczestnictwa w darmowym szkoleniu. Szczegóły dotyczące szkolenia znajdziesz w menu DARMOWE SZKOLENIE

 

Szukasz literatury, rozwijającej wiedzę finansową i inwestycyjną? Ciekawe pozycje (w tym darmowe) znajdziesz po zarejestrowaniu się na naszej stronie w menu Dla zalogowanych.

 

Chcesz wyrazić swoja opinię o tym artykule lub o całej stronie? Napisz do mnie na opinie(małpa)lotdocelu.pl

 

Twoja opinia zostanie umieszczona w menu Opinie o stronie. Z góry Ci za nią dziękuję.

Ciekawe