Logowanie

Jeśli masz problem z założeniem konta lub logowaniem, napisz do nas na lotdocelu(małpa)lotdocelu.pl

Statystyka

Użytkowników:
2461
Artykułów:
77
Odsłon artykułów:
814504

To problem, który musi rozwiązać inwestor. Czy łatwo rozpoznać dobry moment wejścia na rynek lub wyjścia z niego? Okazuje się, że są pewne możliwości.

To problem, który musi rozwiązać inwestor. Czy łatwo rozpoznać dobry moment wejścia na rynek lub wyjścia z niego? Okazuje się, że są pewne możliwości.

Niniejszy artykuł jest jednym z rozdziałów książki Jacka Borowiaka pt. Emerytura nie jest Ci potrzebna

Tytuł rozdziału w książce:

Czy dać „kontrę” większości? – cudze opinie a inwestowanie

 

To, że ktoś stracił na inwestycji, np. na akcjach lub funduszu akcji, zwykle nie jest winą giełdy czy funduszu, choć zarówno złe spółki (akcje), jak i złe fundusze się trafiają.

Jeśli nie chcemy zdać się na przypadek i chcemy zarabiać na inwestycjach, lepiej samemu nimi zarządzać, by nie być narażonym na duże wahania kapitału.

Rzadko inwestuję bezpośrednio w akcje. Bardziej odpowiadają mi fundusze akcji. Spośród nich wybieram te, w które inwestuję. Samo jednak zarządzanie w moim przypadku, polega na wyborze czasu, kiedy jestem w nie zaangażowany. Polega także na zarządzaniu wielkością kapitału, który w to angażuję. Ryzykuję odpowiednio do wielkości posiadanego majątku.

Kiedy jednak wiedzieć, że jest właściwy moment i ile zaryzykować? No właśnie, do tego potrzeba wiedzy finansowej i umiejętności stosowania narzędzi. Wybrane prezentuję dalej w tej książce.

Kiedy nie mamy wiedzy i umiejętności, sprecyzowanego celu i planu, stajemy się ofiarą czyjejś rady, opinii, emocji innych ludzi i przede wszystkim własnych, związanych z poczuciem strachu lub chciwości. Poddając się im, podejmujemy błędne decyzje.

Skąd te emocje i nieracjonalne decyzje mogą się wziąć? Zanim odpowiem na to pytanie zróbmy krótkie ćwiczenie.

Ćwiczenie.

Którą inwestycję byś wybrał?

A – dała w ostatnim okresie 50% zysku,

B – przyniosła w ostatnim okresie 50% straty.

 

To być może za mało informacji, ale ku której inwestycji byś się skłaniał? Która wydaje się być bardziej interesująca? Zdecyduj

i zapamiętaj swoją odpowiedź.

Jak wspomniałem, często się zdarza, częściej niż nam się wydaje, że naszymi decyzjami kierują uczucia chciwości i strachu.

Przykład – budowanie uczucia chciwości.

Wyobraźmy sobie, że przychodzi do nas zadowolony znajomy i mówi, że właśnie na pewnej inwestycji zarobił 25%. Za jakiś czas przyszedł ponownie i mówi, że zarobił na tej samej inwestycji już 50%. Pomyśl, że przychodzi znowu i mówi, że jego inwestycja wzrosła już o 100%. Jak znajomy zachowywałby się za każdym razem? Jaki byłby jego nastrój? Jak my byśmy się czuli? Czy nie jest tak, że mamy poczucie czegoś w rodzaju „przeminęło z wiatrem”? Czy nie byłoby tak, że troszkę byśmy mu zazdrościli i żałowali, że jak mówił nam o zysku 25%, to trzeba było zainwestować? A może byśmy pod wpływem euforii znajomego chcieli zainwestować dziś, po wzroście 100%, bo może jeszcze więcej wzrosnąć, „pociąg odjeżdża” coraz bardziej i wszyscy inni zarobią mnóstwo pieniędzy, a my nie?

Przykład – budowanie uczucia strachu.

Wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Przychodzi zatroskany znajomy i mówi, że właśnie na pewnej inwestycji stracił 25% i nie wie, co robić. Za jakiś czas przyszedł ponownie i powiedział, że stracił na tej samej inwestycji już 50%. Przychodzi znów i mówi, że stracił na niej już 70% i ma dość giełdy. Jak znajomy zachowywałby się za każdym razem? Jaki byłby jego nastrój? Jakie byłoby nasze nastawienie do giełdy? Czy ochoczo byśmy inwestowali własne pieniądze w inwestycję, która przyniosła 25-50-70% straty? Czy nie byłoby tak, że nie tylko wiara znajomego w giełdę byłaby słaba, ale i nasza? Czy nie mielibyśmy takiego uczucia, że dobrze zrobiliśmy nie inwestując i że powinniśmy się od takich inwestycji trzymać jak najdalej? Czy nie odczuwalibyśmy strachu przed zainwestowaniem?

 

Przyjrzyjmy się wykresowi WIG-u od początku 1996 roku do dziś (wrzesień 2013r.) – patrz rys. niżej. Na wykres ten naniesiono prawdopodobne nastroje inwestorów. Jak byśmy się czuli, gdybyśmy zarobili tyle procent, co pokazano przy „uśmiechniętych buźkach”, a jak, gdybyśmy stracili tyle, co przy „buźkach smutnych”?

 

jacek

Rys. Notowania indeksu WIG i nastroje inwestorów

 

Co myślisz o podejmowaniu decyzji kupna/sprzedaży na bazie tych informacji? Kiedy należało kupować, a kiedy sprzedawać?

Strategia sprzedawania, gdy my (i inni inwestorzy) mamy dobre samopoczucie i kupna wtedy, gdy mamy zły nastrój, działa nieźle, prawda? Takie podejście nazywane jest „kontrariańskim”. Są inwestorzy, którzy na bazie wskaźników nastroju podejmują decyzje.

Kiedy mamy do czynienia z ekstremum dobrych lub złych nastrojów? Pojawiające się w mediach lub u cioci na imieninach informacje o rekordach na giełdzie lub kolejnej słabej sesji, krachu, depresji i zapaści gospodarczej świadczą, że niedługo będzie zmiana trendu.

Kiedy odczuwamy euforię robi się niebezpiecznie. Pomyślmy, czy nie należy sprzedawać. Kiedy odczuwamy przygnębienie, brak nadziei, pomyślmy, czy to nie moment, by zacząć kupować.

Nie jest łatwo kupować, gdy wszyscy odradzają i sprzedawać, gdy wszyscy mówią, że będzie rosło w nieskończoność. Wtedy działają emocje strachu i chciwości.

Jak można zauważyć na rysunku, nie zawsze wysoki poziom nastrojów inwestorów (dobrych lub złych), świadczy o tym, że trend wzrostowy lub spadkowy jest na wyczerpaniu. W hossie, która przyniosła wzrost 650% po drodze z pewnością nie jeden raz poziomy nastrojów były euforyczne. Podobnie w bessie, która później wystąpiła, niejednokrotnie przygnębienie i beznadzieja sięgały zenitu.

Wielu z nas, gdy brakuje nam doświadczenia, szuka potwierdzenia, że w jakiejś inwestycji da się zarobić albo można tylko stracić. Potwierdzenie uzyskujemy z mediów (reklama, rankingi, wiadomości itp.), od członków rodziny, sąsiadów, kolegów z pracy, którzy już coś tam wpłacili, zarobili i chętnie o tym mówią. Niewielu jest odważnych, by zacząć inwestować, gdy na giełdach „leje się krew”, gdy media trąbią o kolejnych fatalnych sesjach giełdowych, o stratach i bankructwach, a znajomy chodzi załamany ostatnio poniesionymi startami. Zwykle wtedy trudno jest zobaczyć reklamę funduszu. Zauważ, że reklamy funduszy w telewizji są tylko po wzrostach. Wtedy ludzie kupują (wchodzą na rynek z pieniędzmi). Nie ma reklam funduszy po spadkach na giełdzie. Mają się chwalić, że straciły ostatnio, np. 30%?

Po spadkach na giełdzie ciężko jest spotkać kogoś, kto by mówił, że warto zainwestować, że ostatnio zarobił. Większość w trakcie bessy na giełdzie traci. Gdy na giełdzie jest tanio, jako niedoświadczeni inwestorzy jesteśmy z dala od giełd i funduszy. Niestety, ponieważ to wtedy nadarzają się najlepsze okazje. Gdy z kolei jest drogo, w końcówce hossy kupujemy, bo ciężko oprzeć się pokusie zysków. Potem zaczynają się spadki i tracimy swoje pieniądze, nie mogąc emocjonalnie tego wytrzymać.

Siłę, żeby w okresach złych nastrojów kupować (nie bać się), a także, by nie poddać się powszechnej euforii po dużych wzrostach, daje wiedza i rozumienie tych zachowań. Daje go też skonstruowany system transakcyjny (nie tylko strategia) i postępowanie w zgodzie z nim.

Jak zapanować nad własnymi emocjami? Całe szczęście, są na to sposoby. Są też narzędzia, które potrafią wykryć, co rynek nam szykuje. Słuchajmy go, a nie będziemy musieli zgadywać, czy to koniec hossy lub bessy.

Jakie to narzędzia i jak można je zastosować?

Więcej w drugiej książce Jacka Borowiaka Jak stworzyć system transakcyjny do inwestowania na giełdzie

 

Jeżeli myślisz o przyspieszeniu procesu zdobywania swojej wiedzy o finansach i inwestowaniu, rozważ możliwość uczestnictwa w darmowym szkoleniu online.

 

Szukasz literatury, rozwijającej wiedzę finansową i inwestycyjną? Ciekawe pozycje (w tym darmowe) znajdziesz po zarejestrowaniu się na naszej stronie w menu Dla zalogowanych.

 

Chcesz wyrazić swoją opinię o tym artykule lub o całej stronie? Napisz do nas na opinie(małpa)lotdocelu.pl

 

Twoja opinia zostanie umieszczona w menu Opinie o stronie. Z góry Ci za nią dziękujemy.

Ciekawe