Logowanie

Jeśli masz problem z założeniem konta lub logowaniem, napisz do nas na lotdocelu(małpa)lotdocelu.pl

Statystyka

Użytkowników:
2463
Artykułów:
77
Odsłon artykułów:
816144

Czy warto inwestować w fundusze, złoto, akcje? A może w nieruchomości, wino lub dzieła sztuki?

Czy warto inwestować w fundusze, złoto, akcje? A może w nieruchomości, wino lub dzieła sztuki?

Pytanie „w co inwestować?” wydaje się proste. Wielu próbuje na nie odpowiedzieć, ale moim zdaniem nie ma prostej odpowiedzi, która byłaby odpowiednia dla wszystkich i aktualna zawsze.

Różnorodność możliwych inwestycji jest wielka: lokaty, obligacje, akcje, fundusze inwestycyjne,  instrumenty pochodne, towary (złoto, srebro, ropa, kukurydza itp.), waluty, wino, dzieła sztuki, nieruchomości itp. W ramach samych funduszy inwestycyjnych jest ogromny wybór pod względem stopnia ryzyka, zasięgu geograficznego i tego, w co one inwestują. Na rynku polskim jest kilkaset różnych funduszy do wyboru.

Z pewnością każdy słyszał o dywersyfikacji, czyli podziale kapitału na różne aktywa. Na czym miałaby ona polegać? Na kupowaniu wszystkiego?

Jak powiedział Warren Buffet: „dywersyfikacja jest dobra, gdy nie masz pojęcia co robić”. To dobry sposób na uniknięcie bankructwa, ale daje nam jednocześnie niemal pewność, że nie osiągniemy spektakularnych wyników.

W mojej opinii podział na inwestycje o określonym stopniu ryzyka może być całkowicie subiektywny i zależy od inwestora, jego charakteru, czasu, jaki może poświęcić oraz wiedzy i umiejętności. Można by skoncentrować się na rynku polskim i dzielić swój kapitał np. między inwestycje bezpieczne i agresywne, np. między: obligacje, akcje, waluty, złoto i nieruchomości…

Jednak sam nawet nie jestem do tego przekonany. Uważam, że inwestowanie w akcje lub nieruchomości, gdy nie ma się o tym pojęcia i odpowiedniej ilości czasu by tego pilnować, a tylko dla zachowania proporcji w portfelu, nie ma sensu i może doprowadzić do strat. Zarabianie na danej inwestycji zależy od koniunktury w danej chwili. Uważam, że nie ma sensu dla dywersyfikacji, trzymać pieniędzy w czymś, co traci na wartości.

Sprzedawcy produktów finansowych często przy deklaracji długoterminowego i systematycznego oszczędzania/inwestowania proponują produkty agresywne, np. fundusze zrównoważone lub akcji. Inwestowanie systematyczne niewielkich kwot i tzw. uśrednianie ceny zakupu jednostek takich funduszy dobrze wygląda „na papierze”. W okresach bessy inwestor „cierpi katusze”. Ostatecznie dochodzi do wniosku, że chciałby się z tego wycofać i kończy co najwyżej rozczarowany, że niewiele zarobił. Zwykle jednak traci pieniądze.

To wynika z braku zrozumienia, jak funkcjonują rynki i same fundusze agresywne oraz ze zbyt późnych reakcji takiego inwestora – zbyt późno wchodzi na rynek i zbyt późno z niego wychodzi. Wszystkie rynki funkcjonują w cyklach. Po każdej hossie (wzrosty) przychodzi bessa (spadki), a po każdej bessie, przyjdzie hossa. Np. fundusze akcyjne nie mają możliwości nieinwestowania w akcje nawet jak panuje dekoniunktura. Są dobre i złe okresy na inwestowanie w obligacje (też można na nich stracić). Są też złe czasy na inwestycję w akcje, nieruchomości itp. Złoto ma opinię inwestycji bezpiecznej i kupowanie złota w 2000 roku było dobrym pomysłem, ale już w 2011 – nie bardzo. Przedstawia to rysunek.

jacek

 

Nawet, gdy komuś się poszczęściło i trafił na początku inwestowania na hossę i jego kapitał urósł, to przyjdą spadki i kapitał zacznie topnieć. Jeśli wtedy inwestor nie przeniesie go na bezpieczną inwestycję, będzie obserwować jego kurczenie się i pojawią się myśli, że trzeba było wycofać pieniądze wcześniej „w górce”, myśli „odkucia się”, „odrobienia” strat. Rynek jednak spada dalej, a emocje stają się coraz większe.

Ktoś może powiedzieć, że w końcu przyjdą wzrosty i należy spadki przeczekać. Tak. Przeczekanie to być może dobra rada, ale czy ten ktoś da nam gwarancję, że nie stracimy? W Polsce po wielkiej hossie z lat 2003-2007 i wzroście o ponad 600% nastąpiła bessa, która zabrała w 1,5 roku 65%. Wyobraźmy sobie, że mieliśmy w szczycie np. 30 tys. zł i rynek spada. Nasz kapitał stopniał do 20 tys. Jak się czujemy? Czekamy? Spadł do 15 tys. Co czujemy? To dobra rada? Czekamy dalej? Spadł do 10 tys. zł. Jak byśmy się czuli? Teraz jest rok 2014 i kapitał "odbił" do 20 tys. zł - jeszcze sporo nam brakuje do poprzedniego szczytu i odrobienia strat.

Ci, co zainwestowali w akcje japońskie w 1990 roku do dziś czekają na „odkucie się”, a rynek jest i tak ok. 60% niżej. Przedstawia to rysunek.

jacek

Nie znam nikogo, kto po prawie 25 latach przy takich spadkach uważałby, że rada przeczekiwania jest wiele warta. Być może znam za mało ludzi.

Jeśli mam przeczekać spadki, to owszem, ale nie będąc na rynku. Po co trzymać tam pieniądze, gdy spada on o 60-65%? Osobiście wolę to obserwować z boku, zarabiać kilka procent na inwestycjach bezpiecznych, a jak rynek „ubije swoje dno”, znowu zainwestować i korzystać z jego wzrostu. Można też w tym czasie próbować zarobić dodatkowo na spadkach dzięki „krótkiej sprzedaży”.

Odsyłam czytelników do mojej książki Emerytura nie jest Ci potrzebna gdzie pokazuję konkretne przykłady i wyliczenia, jak słabo na rynkach akcji (funduszy akcji) działają strategie „kup i trzymaj” z wpłatą jednorazową oraz metodą systematycznego oszczędzania. Przedstawiam tam także przykład strategii aktywnej (wchodzenia i wychodzenia z rynku), która pozwala na uzyskanie wyższych stóp zwrotu przy mniejszych obsunięciach kapitału.

Szczegóły i praktyczne rozwiązanie przedstawiam w swojej innej książce Jak stworzyć system transakcyjny do inwestowania na giełdzie 

Oszczędzanie czy inwestowanie z wpłatą jednorazową lub systematyczne jest lepsze niż żadne. Jednak osobom niedoświadczonym nie polecam inwestowania w agresywne produkty, których wartość może podlegać znacznym wahaniom oraz podejmowania się inwestowania w coś, co wymaga poświęcenia czasu (np. nieruchomości), a one go poświęcić nie mogą. Poza tym liczy się bardzo nasz charakter. Nie każdy jest zdyscyplinowany, sumienny, pracowity, a większość inwestycji, dających wyższe stopy zwrotu, tego wymaga.

Podsumowując, inwestujmy najlepiej w to, na czym się znamy i czego dopilnujemy. Nie liczmy, że ktokolwiek za nas to załatwi. W każdym innym przypadku inwestujmy bezpiecznie (lokaty, fundusze pieniężne). Będzie to nas kosztować mniej nerwów i pieniędzy.

Jeżeli myślisz o przyspieszeniu procesu zdobywania swojej wiedzy o finansach i inwestowaniu, rozważ możliwość uczestnictwa w darmowym szkoleniu. Szczegóły dotyczące szkolenia znajdziesz w menu DARMOWE SZKOLENIE

 

Szukasz literatury, rozwijającej wiedzę finansową i inwestycyjną? Ciekawe pozycje (w tym darmowe) znajdziesz po zarejestrowaniu się na naszej stronie w menu Dla zalogowanych.

Chcesz wyrazić swoją opinię o tym artykule lub o całej stronie? Napisz do nas na opinie(małpa)lotdocelu.pl

 

Twoja opinia zostanie umieszczona w menu Opinie o stronie. Z góry Ci za nią dziękujemy.

Ciekawe